Ile drzew ratuje jeden ręcznik z makulatury?
Odpowiedź brzmi: mniej, niż sugerują ulotki, i więcej, niż myśli sceptyk. Policzyliśmy to na jednej palecie z naszej hali.
Pytanie pada na każdych targach i zwykle w formie „to ile drzew uratowaliśmy, kupując u was”. Uczciwa odpowiedź wymaga kilku liczb, więc od nich zacznę.
Rachunek na jednej palecie
Paleta ręcznika ZZ jednowarstwowego waży u nas około 480 kilogramów netto. Na tonę papieru z pierwotnej celulozy potrzeba mniej więcej 2,2 tony drewna — to jest w przybliżeniu siedemnaście dorosłych sosen o średnicy trzydziestu centymetrów. Dla naszej palety wychodzi więc jakieś osiem drzew.
Ta sama paleta z makulatury nie potrzebuje ani jednego. Potrzebuje za to 530 kilogramów posortowanej makulatury, bo część masy odchodzi jako odpad: kleje, farby, zszywki, folia.


Woda i energia, o których się nie mówi
Drewno to najbardziej efektowna część rachunku, ale nie najważniejsza. Produkcja tony papieru z celulozy pierwotnej zjada według różnych źródeł od 20 do 40 metrów sześciennych wody i sporo energii na gotowanie drewna. Z makulatury zużycie wody spada mniej więcej o połowę, a energii o jedną trzecią, bo nie trzeba rozbijać ligniny — ona już została rozbita raz.
U nas woda chodzi w obiegu zamkniętym od przebudowy w 2025 roku. Świeżej dolewamy tylko tyle, ile odparuje i wyjdzie z osadem. Nie robiliśmy tego z pobudek ideowych, tylko dlatego, że rachunek za wodę przestał mieścić się w kalkulacji.
Gdzie kończy się recykling
Włókno celulozowe nie krąży w nieskończoność. Przy każdym przemiale skraca się i traci zdolność do splatania — po pięciu, sześciu cyklach nadaje się już tylko na tekturę albo na osad. Dlatego do systemu i tak trzeba dosypywać świeżą celulozę, i dlatego papiernia w stu procentach makulaturowa jest fizycznie niemożliwa w skali kraju.
Nasza makulatura pochodzi z czterech sortowni w promieniu dziewięćdziesięciu kilometrów. To akurat ma znaczenie dla rachunku, bo wożenie beli przez pół Polski potrafi zjeść większość oszczędności na emisji.
Więc co z tego wynika
- Paleta ręcznika z makulatury to około ośmiu niewyciętych sosen i mniej więcej połowa mniej zużytej wody.
- Ręcznik z makulatury nie jest gorszy — jest po prostu szarszy i chłonie odrobinę mniej na gram.
- Do hotelu i tak weźmiesz celulozę, bo klient patrzy. Do hali nie ma po co.
- Największą stratą nie jest wybór surowca, tylko ręcznik wyciągnięty po trzy naraz z podajnika, który źle dozuje.
Ostatni punkt brzmi jak wykręt producenta, ale sprawdziliśmy to u jednego odbiorcy: sama wymiana podajników na dozujące po jednym listku zbiła im zużycie o dwadzieścia dwa procent w kwartał. Żaden wybór surowca nie da takiej różnicy.